homme
Polish (Poland)French (Fr)English (United Kingdom)
Prezentacja
Objawienia
Liturgia
Informacje
Aktualności
Wspólnoty
Plany
Galerie zdjęć
Galerie video
Kontakt
Kalendarz

Archiwum Sanktuarium

 



Deklaracja biskupa Gikongoro zawierająca ostateczny osąd faktów zwanych „Objawieniami w Kibeho”

 

 

 

BISKUPSTWO GIKONGORO

B.P. 77 GIKONGORO

RWANDA / AFRYKA

 

 


 

DEKLARACJA

BISKUPA GIKONGORO

ZAWIERAJĄCA OSTATECZNY OSĄD

FAKTÓW ZWANYCH „OBJAWIENIAMI W KIBEHO”.

 

 

 

 

Do moich braci w kapłaństwie,

do braci i sióstr zakonnych,

do wszystkich ludzi wierzących,

 

 

Łaska wam i pokój od Boga Ojca i Pana naszego Jezusa Chrystusa, Jego Słowa wcielonego (por. 1Kor 1,3).

 

Minęło już dwadzieścia lat od pierwszych wydarzeń zwanych „Objawieniami w Kibeho”, które od tamtej pory są przedmiotem badania kanonicznego. Zapewne wielu z was miało okazję udać się w to miejsce, żeby osobiście uczestniczyć w przebiegu tego rodzaju zjawisk; wielu innych śledziło je w mediach.

 

Kiedy się zaczęły, Kibeho należało do diecezji Butare, której biskupem był wówczas Jego Ekscelencja Jean Baptiste GAHAMANYI. Musiał on ogarniać tę sytuację przez przynajmniej dziesięć lat, zanim w 1992r. utworzono diecezję Gikongoro. Nie szczędział starań, żeby z bardzo bliska śledzić te niezwykłe wydarzenia. W ten sposób powołano dwie komisje badawcze. 15 sierpnia 1988r. biskup uznał, że należy zatwierdzić kult publiczny w związku z tymi wydarzeniami. Jednak uznając ten kult, stanowczo pozostawił w zawieszeniu przynajmniej dwie ważne kwestie, których rozwiązanie jest jednak dla przyszłości zasadnicze:

 

Czy Dziewica Maryja lub Jezus ukazali się w Kibeho, jak mówią domniemane widzące? Biorąc pod uwagę dużą liczbę osób, przekonanych, w miarę upływu czasu , że zostały wyróżnione wizjami i objawieniami, której z nich zawierzyć?

Uważam, że nadszedł czas, aby kompetentna władza kościelna wypowiedziała się stanowczo na ten temat.

 

 

Część pierwsza

FAKTY

 

Siostry i Bracia w Chrystusie,

 

W komunikacie, który ma być w miarę możliwości krótki, jest praktycznie niemożliwe, żeby powiedzieć wszystko, co ma się w sercu i o czym chciałoby się poinformować. Wydaje się więc nam niepotrzebne przedstawianie pełnej relacji. W tych okolicznościach pomińmy szczegóły i ograniczmy się do niektórych aspektów.

 

1.1. Odniesienia historyczne

 

Dlaczego o parafii Kibeho mówi się jako o miejscu objawień i pielgrzymek? Wszystko zaczęło się 28 listopada 1981 r., kiedy uczennica szkoły średniej w Kibeho, Alphonsine Mumureke, powiedziała, że widziała Panią niezwykłej urody, która przedstawiła się jako „NYINA WA JAMBO”, to znaczy „Matka Słowa”. Domniemana widząca natychmiast rozpoznała w niej błogosławioną Dziewicę Maryję, matkę Jezusa naszego Zbawiciela. Zjawisko to powtarzało się następnie co jakiś czas.

 

Pierwsze reakcje, jakie wzbudziły te niezwykłe wydarzenia we wspólnocie szkolnej i poza nią, nie były przychylne. Pojawił  się cały wachlarz poglądów, poczynając od sceptycyzmu obawiającego się oszustwa po większy czy mniejszy entuzjazm mogący prowadzić do nadmiernej łatwowierności i nietolerancji. Alphonsine brano najpierw za obłąkaną albo za nieszczęśliwą dziewczynę opętaną przez złe duchy; albo jeszcze za przeciętną uczennicę chcącą po prostu odegrać komedię, żeby zyskać większą akceptację w szkole prowadzonej przez siostry ze zgromadzenia Benebikira.

 

W szkole podniosły się głosy domagające się dowodów. Niektórzy mówili nawet, że wzięliby na poważnie twierdzenie, że to Najświętsza Dziewica zechciała ich odwiedzić, gdyby przynajmniej ukazała się innym, a nie tej godnej politowania Alphonsine. Grupa uczniów, członków Odnowy charyzmatycznej, podjęła się zorganizwania nowenny modlitewnej w pierwszym tygodniu grudnia 1981 r., żeby prosić o światło w tej sprawie; natomiast inni, zachowując pełną swobodę, przystąpili do testów na Alphonsine, żeby poddać ją próbie w chwili objawień.

 

Opinia publiczna zrobi wszystko, żeby znaleźć naturalne wyjaśnienie zjawiska, jednak bez większego sukcesu, ponieważ te wszystkie dziwne zdarzenia wykraczały poza zwykłe ludzkie zrozumienie. Pomimo wszelkiego rodzaju krytycznych osądów i zarzutów dotyczących objawień, w szkole i poza szkołą w Kibeho zaczął się dość szybko rozwijać ruch wyrażający poparcie dla nich. Już przed feriami bożonarodzeniowymi 1981 r., grupa uczennic i „nawróconych” nauczycieli wykazała się wytrwałym uczestnictwem w spotkaniach modlitewnych z udziałem Alphonsine, na których odmawiano różaniec przeplatany kantykami na cześć Najświętszej Dziewicy Maryi.

 

Kiedy kilka tygodni później w szkole ujawniły się jedna po drugiej dwie nowe widzące, i to w ścisłym związku z Alphonsine, zwłaszczaMarie Claire Mukangango dobrze znana ze swojego zaciekłego sprzeciwu wobec objawień, niektórzy natychmiast to zinterpretowali jako pozytywny znak z nieba dla wszystkich wahających się jeszcze, czy poważnie potraktować objawienia, o których mówiła Alphonsine. Różni świadkowie przepytywani w szkole w Kibeho twierdzą, że poważnie potraktowali objawienia po ujawnieniu przypadku Marie Claire.

 

W maju 1982 r. zjawisko miało wyjść poza teren szkoły w Kibeho i ogarnąć okoliczne wzgórza, a nawet bardziej oddalone miejscowości, niczym pożar stepu. Uderza również fakt, że w samej szkole liczba widzących spontanicznie zatrzymała się, i to wcześnie, na trzech, bez udziału żadnych ludzi z zewnątrz. Natomiast liczba domniemanych widzących poza szkołą wciąż rosła i to w zastraszającym tempie. Później, w lipcu 1982 r., a więc siedem miesięcy po pierwszych objawieniach Dziewicy, była nawet mowa o rzekomych objawieniach Jezusa. Jednak z czasem, domniemani widzący Jezusa, znani przez pielgrzymów z Kibeho, zaczęli ewoluować w raczej niepokojącym kierunku.

 

Kolejnym faktem godnym uwagi jest to, że w dni objawień publicznych nie było praktycznie ekstaz grupowych ani widzeń w tym samym czasie; przeciwnie, objawienia odbywały się  indywidualnie, kolejno. Widzący albo wymieniali się na miejscu, albo cieszyli się prawie wyłączną „wizytą niebieską”, podczas gdy inni byli zwykłymi świadkami, jak wszyscy. Objawienia te charakteryzowały się generalnie ciężkimi upadkami, zwłaszcza pod koniec ekstaz.

 

Alphonsine Mumureke, a potem Nathalie Mukamazimpaka mówią, że odbyły z Dziewicą Maryją wielogodzinną „podróż mistyczną” w „miejsca”, które opisują językiem symbolicznym, każącym myśleć o takich rzeczywistościach jak piekło, czyściec i niebo, ale słownictwo bardzo się różniło od tego z katechizmu.

 

Intensywny czas znaczących objawień skończył się praktycznie w 1983 r., kiedy większość domniemanych widzących znanych wówczas przez publiczność opuściła scenę jeden po drugim, oświadczając, że dla nich objawienia już się skończyły. Wyjątek stanowiła Alphonsine, dla której coraz rzadsze objawienia stały się oczywistością już przed listopadem 1982 r. Wszystko, co wydarzyło się po 1983 r., nie wniosło nic nowego do tego, co wiedziano już wcześniej, czy z punktu widzenia orędzia z Kibeho, czy odnośnie znaków wiarygodności.

 

Czas trwania objawień w Kibeho był bardzo długi; powiedziano wiele słów, przez te lata miało miejsce wiele bardziej lub mniej tajemniczych faktów. Ale zjawisko mnożenia się domniemanych widzących, zarówno w regionie samego Kibeho, jak i w całym kraju, rzeczywiście mogło zbić z tropu pielgrzymów oraz osoby oficjalnie zobowiązane obserwować z bliska rozwój wydarzeń.

 

Wydaje się, że do mnożenia się domniemanych widzących w wielu przypadkach, częściowo przyczyniły się: łatwowierność lub nadmierny wobec nich respekt „religijny”. Widziano nawet takich, którzy wyruszali w różne części kraju, żeby rozpowszechniać tak zwane orędzia, nie przejmując się zgodą kompetentnej władzy kościelnej. Opuszczali własne domy i znajdowali dach nad głową u zdewociałych rodzin; stamtąd, od czasu do czasu udawali się do Kibeho, żeby popisywać się czy niepokoić władze kościelne i cywilne rzekomymi orędziami otrzymanymi z nieba. Bardzo często te orędzia były tylko banałami albo przepowiedniami niepokojącymi i zbijającymi z tropu wielu ludzi.

 

Inni z kolei mówili, że Jezus albo Dziewica Maryja obarczyli ich szczególną misją głoszenia Ich orędzia za granicą, zwłaszcza w sąsiednich państwach, ale również w Europie czy w Ameryce Północnej, przede wszystkim w Kanadzie. W związku z tym mój poprzednik, Jego Ekscelencja Gahamanyi, biskup diecezji Butare, do której należało Kibeho do roku 1992, uznał za właściwe zaznaczyć w swoim Liście pasterskim z 30 lipca 1986 r., że ponieważ wydarzenia w Kibeho wciąż są przedmiotem badań, nie ma mowy, aby on, jako miejscowy ordynariusz, „wydał któremukolwiek z widzących jakąkolwiek misję wiążącą się z tymi wydarzeniami, ani ręczył za orędzia, o których mówili, że otrzymali je z nieba, nawet jeśli niektóre ich wypowiedzi są dobre i poruszają serca”. Wskazywał w ten sposób na przypadki widzących uznawanych spontanicznie za „misjonarzy” albo wędrownych kaznodziejów. Takie samo stanowisko zajął w Liście pasterskim z 15 sierpnia 1988 r. To stanowisko ważne jest jeszcze dzisiaj: teraz ja biorę za nie odpowiedzialność.

 

Miejscowy ordynariusz wielokrotnie odwoływał się do zdrowego rozsądku chrześcijan i do ich wspólnego poczucia wiary, aby można było dokonać dobrego rozpoznania wszelkiego rodzaju osób, które pojawiają się wszędzie, mówiąc, że mają nadprzyrodzone wizje albo są przekazicielami szczególnych orędzi pochodzących z nieba.

 

W świetle ogółu znaków, pewna liczba pielgrzymów nauczyła się stopniowo rozpoznawać widzących, którzy, w ich oczach, zasługiwali na uważniejsze posłuchanie; inni z kolei wydawali się podejrzani a nawet fałszywi, w różnym stopniu.

 

Jakkolwiek było, miejscowy ordynariusz dość wcześnie powołał dwie odrębne komisje badawcze. 20 marca 1982r. utworzonokomisję medyczną, a 14 maja 1982 r. komisję teologiczną. Komisje rozpoczęły działalność; każda z chwilą powstania wybrała własne metody. Pracowałyz dużym poświęceniem, troszcząc się o badanie faktów w pełni obiektywnie, cierpliwie, spokojnie, bez emocji.

 

Jednak biorąc pod uwagę dużą liczbę domniemanych widzących, którzy nigdy nie mieli objawień grupowych, komisje wybrały metodę mającą na celu jak największą skuteczność. I tak pierwszeństwo przyznano ośmiu pierwszym domniemanym widzącym, którzy podali się za takich, w różnym czasie, w pierwszym roku objawień w Kibeho, to znaczy między 28 listopada 1981 r. a 28 listopada 1982 r. Wybór był jednak tylko roboczą hipotezą, a nie jakimkolwiek domniemaniem autentyczności tak licznych widzących.

 

Komisje badawcze sporządziły wiele raportów i przedstwiły je prawnie upoważnionym. W Listach pasterskich na temat wydarzeń w Kibeho mój poprzednik, biskup Jean Baptiste Gahamanyi, pokrótce wspomina pracę , jaką wykonano w miarę przeprowadzonych dochodzeń. Za chwilę jeszcze do tego wrócimy.

 

Na podstawie wniosków zawartych w tych raportach, uznał za stosowne oficjalnie zatwierdzić kult publiczny w Kibeho, w miejscu objawień. To ważne wydarzenie miało miejsce 15 sierpnia 1988 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Od tej chwili w miejscu objawień można celebrować Najświętszą Eucharystię, a także inne sakramenty Kościoła, i zgodnie z prawem okazywać tam swoją pobożność w związku z tymi wydarzeniami. Jednak zezwalając na ten kult, miejscowy ordynariusz zastrzegł, że nie należy mylić pozwolenia z ewentualnym „uznaniem nadprzyrodzonego charakteru domniemanych objawień w tym miejscu”. Oznacza to również, że oficjalnie nie uznano jeszcze żadnego widzącego z Kibeho.

 

Kościół zachowuje ostrożność, a nawet powściągliwość co do uznania autentyczności objawień; ale uważa, że potwierdzone duchowe owoce można już chronić kultem publicznym. Oficjalna zgoda na taki kult w Kibeho w miejscach, gdzie dokonały się wydarzenia zwane „objawieniami”, była, oprócz innych znaczeń, sposobem na uznanie, że „vox populi” wcale nie dał się zwieść.

 

1.2. Treść orędzia z Kibeho

 

Spośród faktów, które powinny wesprzeć wiarygodność objawień w Kibeho, jednym z najważniejszych jest bez wątpienia treść „dialogów” widzących, jakość orędzia.

Oczywiście objawień w Kibeho było wiele i przez bardzo długi czas; ale elementy składające się na orędzie zostały wyjawione w czasie dwóch pierwszych lat objawień, to znaczy przed końcem 1983 r. Dziewica Maryja przekazuje swoim widzącym różne, ale nie sprzeczne ze sobą orędzia; z łatwością rozpoznaje się w nich wiele wspólnych punktów. My ograniczymy się tutaj do krótkiego zarysu. Ogólnie biorąc, orędzie można by sprowadzić do następujących tematów:

 

1˚. Pilne wezwanie do skruchy i przemiany serc:

„Okażcie skruchę, żałujcie za grzechy, żałujcie za grzechy!”. „Nawróćcie się, kiedy jest jeszcze na to czas”.

 

2˚. Diagnoza moralnego stanu świata: „Świat ma się bardzo źle” („Ngo isi imeze nabi cyane”). „Świat działa na własną zgubę, wkrótce wpadnie w otchłań („Ngo isi igiye kugwa mu rwobo”), to znaczy pogrąży się w niezliczonych i nieustających nieszczęściach”. „Świat buntuje się przeciwko Bogu, (ubu isi yarigometse), popełnia za dużo grzechów; nie ma miłości ani pokoju”. „Jeśli nie okażecie skruchy i nie przemienicie waszych serc, wszyscy wpadniecie w otchłań”.

 

3˚. Głęboki smutek Dziewicy Maryi: Widzące mówią, że widziały jak płakała 15 sierpnia 1982 r. Matka Słowa bardzo się martwi brakiem wiary ludzi i ich zatwardziałością w grzechu. Skarży się na nasze złe zachowanie, które charakteryzuje rozwiązłość obyczajów, upodobanie do zła, ciągły brak posłuchu dla Przykazań Bożych.

 

4˚. „Wiara i brak wiary przyjdą niepostrzeżenie”. (Ngo ukwemera n’ubuhakanyi bizaza mu mayeri). To jednen z tajemniczych przekazów, które Maryja powtórzyła Alphonsine więcej niż raz w początkach objawień, z prośbą, by zostały upowszechnione.

 

5˚. Zbawcze cierpienie: Ten temat jest jednym z najważniejszych w historii objawień w Kibeho. Zwłaszcza u Nathalie Mukamazimpaka. Dla chrześcijanina cierpienie, zresztą nieuniknione w życiu doczesnym, jest obowiązkową drogą do osiągnięcia chwały niebieskiej. 15 maja 1982 r. Dziewica Maryja powiedziała swoim widzącym, a przede wszystkim Nathalie: „Nikt nie wchodzi do nieba, nie cierpiąc”. Albo jeszcze: „Dziecko Maryi nie rozstaje się z cierpieniem”. Ale cierpienie jest również sposobem na odpokutowanie za grzechy świata i udział w cierpieniach Jezusa i Maryi dla zbawienia świata. Widzący zostali zaproszeni do przeżycia tego orędzia w konkretny sposób, do akceptacji cierpienia z wiarą i radością, do umartwiania się („kwibabaza”) i rezygnacji z przyjemności (kwigomwa) w celu nawrócenia świata. Kibeho jest w ten sposób przypomnieniem miejsca krzyża w życiu chrześcijanina i Kościoła.

 

6˚. Módlcie się nieustannie i szczerze:

Ludzie nie modlą się, a nawet jeśli się modlą, wielu z nich nie robi tego jak należy. Dziewica prosi widzących, aby dużo modlili się za świat, nauczyli innych i modlili się zamiast tych, którzy tego nie czynią. Dziewica prosi, byśmy modlili się z większą gorliwością i szczerze.

 

7˚. Kult Maryi, urzeczywistniany przede wszystkim przez regularne

i szczere odmawianie różańca.

 

8˚. Różaniec do Siedmiu Boleści Dziewicy Maryi:

Widząca Marie Claire Mukangango mówi, że otrzymała objawienia na tym różańcu, ukochanym przez Dziewicę. Znany niegdyś, popadł potem w zapomnienie. Matka Boża z Kibeho pragnie, aby przywrócono mu dobre imię i rozpowszechniono w Kościele. Różaniec do Siedmiu Boleści nie zajmuje wcale miejsca Różańca Świętego.

 

9˚. Dziewica Maryja pragnie, aby zbudowano kaplicę na pamiątkę Jej objawienia się w Kibeho. Ten temat sięga do objawienia z 16 stycznia 1982 r. i wielokrotnie powraca tamtego roku z nowymi szczegółami.

 

10˚. Módlcie się bez przerwy za Kościół, ponieważ w najbliższym czasie czekają go poważne przykrości. Alphonsine usłyszała to od Dziewicy 15 sierpnia 1983 r. i 28 listopada 1983 r.

 

Objawienia w Kibeho często pociągały za sobą rytuały i symbole. Błogosławienie wody, błogosławienie tą wodą ludzi i dewocjonaliów przynoszonych przez pielgrzymów. Rytuałom błogosławienia towarzyszyły zazwyczaj słowa, których treść wyraża to samo, co modlitwy wstawiennicze. Spośród symboli można by przytoczyć również „pole kwiatów” czy „drzew”, które widzący podlewali na prośbę Dziewicy. Te „kwiaty” czy „drzewa”, różnego rodzaju i jakości, miały symbolizować ludzi przyjmujących orędzie Dziewicy: im więcej było nawróceń, tym bardziej powiększało się „pole kwiatów”.

Według domniemanych widzących, orędzie Maryi dane w Kibeho „nie jest skierowane do jednostki, i nie jest tylko na chwilę; jest skierowane do wszystkich, do całego świata”.

Kiedy analizujemy początkowe wypowiedzi widzących, jasno  z nich wynika, że dla nich Dziewica Maryja nie przybyła do Kibeho z nowymi naukami, ale żeby z niezbędną klarownością przypomnieć to, o czym zapomnieliśmy; żeby nas obudzić, poruszyć sumienia, ostrzec, przypomnieć o obowiązkach dzieci Bożych, sprowadzić na uczciwą drogę, skłonić do naprawy życia. Krótko mówiąc, przyszła specjalnie po to, żeby pracować nad naszym duchowym wydźwignięciem, w celu zbawienia. Maryja, nasza Matka, nie może pozwolić, aby dzieci  ściągnęły na siebie zgubę. Bardzo Ją martwi zaślepienie

i zatwardziałość serc.

 

 

1.3. Owoce duchowe

 

Mówiąc o objawieniach prywatnych, trzeba zadać sobie poważne pytanie, czy przynoszą one owoce, i to dobre owoce. To jedno z decydujących kryteriów. Wizje i orędzia, jak charyzmaty, o których mówi nam św. Paweł, dane są widzącym nie dla nich samych, ale dla dobra wszystkich. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo (Mt7, 15-20; Mt12,33; Ł6, 43-44).

 

W 1985 r. komisja teologiczna ds. objawień w Kibeho przystąpiła do prac badawczych w parafiach, wspólnotach zakonnych oraz w szkołach średnich i wyższych w kraju, aby „zebrać wiadomości dotyczące wydarzeń w Kibeho w chrześcijańskich wspólnotach”. Ze śledztwa wynika, że wydarzenia pobudziły do rzeczywistych nawróceń na każdym poziomie i do niezaprzeczalnej odnowy duchowej, czego jedną z widocznych oznak jest zdumiewający rozkwit powołań do kapłaństwa i życia zakonnego w całym kraju.

 

W swoim drugim liście pasterskim dotyczącym wydarzeń w Kibeho, opublikowanym 30 lipca 1986 r., Jego Ekscelencja Jean Baptiste GAHAMANYI, biskup diecezji Butare, mógł już się cieszyć widząc w następstwie objawień w Kibeho, po trosze wszędzie,„znaki nowej żarliwości”. Biskup tak pisał o chrześcijanach:

 

„Dobrze wiem, że wydarzenia w Kibeho mogły przyczynić się do wzbudzenia nowej żarliwości dostrzegalnej dzisiaj w naszym Kościele. W ostatnich latach wielu chrześcijan, w tym młodzież i intelektualiści, wznowiło praktyki religijne, a niektórzy zobojętniali pojednali się z Bogiem i bliźnim. Stwierdza się po trosze w calym kraju, że jest więcej ludzi na niedzielnych mszach, a także w dni powszednie; więcej ludzi przystępuje też do sakramentu pokuty, ponieważ chrześcijanie lepiej zrozumieli jego znaczenie dla swojego życia duchowego.

Chociaż to przebudzenie religijne wciąż jest bardzo ograniczone, nie można zaprzeczyć, że nastąpiło. Jest wiele przyczyn ogólnego rozwoju Kościoła w naszych czasach. Byłoby przesadą przypisywać to tylko wydarzeniom w Kibeho; ale trzeba przyznać, że ułatwiły one nowy rozwój pobożności maryjnej w kraju i skłoniły wielu chrześcijan do odmawiania różańca i do częstego, jeśli nie codziennego rozważania tajemnic różańca, przypominając im o wymogach wiary. Wiele osób poświadczyło, że nawróciły się dzięki Kibeho.

Cieszę się z tego powrotu wiary i modlitwy, i wielbię za to Pana. Wzywam pasterzy dusz, aby okazali się dość czujni na cały ten ruch odnowy religijnej i skierowali go na drogi Ewangelii Jezusa Chrystusa oraz zapewnili mu solidną bazę doktrynalną dzięki ciągłej formacji wiernych, zwłaszcza w tym, co dotyczy miejsca ludowej pobożności w Kościele.

W tym kontekście uważam za pożyteczne położyć nacisk na związek, jaki powinien istnieć między kultem Maryi a ogromną miłością do Chrystusa i naszego bliźniego. Najświętsza Dziewica Maryja porywa nas miłością, jaką ma do swojego Bożego Syna. Jej jedynym pragnieniem jest widzieć nas zjednoczonych z Jezusem, żyjących Jego życiem i wcielających w życie wszystkie Jego nauki. To On „droga i prawda, i życie” i „nikt nie przechodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Niego” (J 14,6). „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich” (1Tm 2, 5-6). A więc to Jego, naszego Zbawiciela i Pana, musimy szukać ponad wszystko; i nie możemy naprawdę kochać Maryi, jeśli ze wszystkich naszych sił nie będziemy zmierzać do Jezusa. Maryja prowadzi nas do Jezusa, pokazuje nam drogę i nakłania nas do wcielania w życie wszystkiego, co Jezus nam nakazuje (por. J 2,5)”. (Biskup J.B. Gahamanyi, Drugi list pasterski na temat wydarzeń w Kibeho,Butare 30/07/1986 s. 6-7).

 

Kiedy 15 sierpnia 1988 r. biskup J.B. Gahamanyi oficjalnie zatwierdzał kult publiczny w związku z objawieniami w Kibeho, uzasadniał tę decyzję o charakterze duszpasterskim troską o „zachowanie dobrych owoców duchowych, jakie wydarzenia w Kibeho wydały w Kościele Rwandy, a nawet zagranicą”. Trochę dalej tłumaczy  jeszcze, że chciałby przez to „uniknąć zahamowania duchowego oddziaływania wywołanego przez wydarzenia w Kibeho i ukierunkować zryw pobożności dający o sobie znać od siedmiu lat…” (patrz Biskup J.B. Gahamanyi, List pasterski z okazji zakończenia Roku Maryjnego, Butare 15 sierpnia 1988 r., s.15).

 

Członkowie Konferencji Biskupów Katolickich Rwandy, przy okazji odczytania listu pasterskiego skierowanego do wiernych w przeddzień wizyty papieża Jana Pawła II, również wspomnieli o sygnalizowanym gdzieniegdzie w kraju zjawisku objawień. Wezwali chrześcijan do większej czujności i przedstawili ustalone przez Kościół kryteria rozpoznania. W związku z wydarzeniami w Kibeho, biskupi oświadczyli: „Do obecnej chwili sytuacja nie jest jeszcze wystarczająco jasna, żebyśmy mogli sobie pozwolić na potwierdzenie autentyczności tych objawień. Komiesje nie zakończyły badań. Niemniej jednak, czekając na wnioski, zaświadczamy, że duża liczba wiernych skorzystała z tych wydarzeń, żeby się nawrócić i doświadczyć odnowy, żeby powrócić do modlitwy i sakramentów, żeby pogłębić kult Dziewicy Maryi, Matki Zbawiciela i Kościoła” (patrz Biskupi Rwandy, List pasterski z 14 sierpnia 1990 r. na temat Słowa Bożego w życiu chrześcijanina, s. 19-20).

 

W swojej Homilii z 15 sierpnia 1991 r. wygłoszonej w Kibeho z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, biskup J.B. Gahamanyi potwierdza swoje przekonanie, że Kibeho stoi u początku nowej żarliwości w chrześcijańskim życiu i że wydało wiele owoców. Biskup stwierdza, że„niektórzy chrześcijanie wspólnie udali się, z wielu zakątków Rwandy, z pielgrzymką do Kibeho. Przeważnie towarzyszył im ksiądz, który ich wspomagał w modlitwie…” (Biskup J.B. Gahamanyi, cytowana homilia, s. 5).

 

Biskup zauważa jeszcze, że „pomimo trudnych warunków spowodowanych wojną, jakiej kraj doświadcza od października 1990 r., na spotkanie przybyły prawdziwe tłumy. Wśród obecnych panowała zazwyczaj atmosfera modlitwy”.

 

Tę samą myśl powtarza dalej z większym naciskiem: „… Na ludziach, którzy śledzili wydarzenia w Kibeho, zawsze wywierała wrażenie atmosfera wiary i modlitwy. To wywiera wrażenie nawet na tych, którzy przyjeżdżają z innych państw Afryki, a także Europy czy Ameryki. Wydarzenia te są generalnie pozbawione tego, co nazywamy szukaniem nadzwyczajności. Do Kibeho nie idzie się wyłącznie po to, żeby zobaczyć, co tam się będzie działo, ale również po to, żeby się modlić. Można powiedzieć, że pośród całego tego tłumu są tacy, którzy się tam zgromadzili pragnąc pogłębienia chrześcijańskiego życia”. (Biskup J.B. Gahamanyi, patrz cytowana homilia s.12).

 

Obserwacje dotyczące objawień poczynione przez mojego czcigodnego poprzednika jako miejscowego ordynariusza dużo mówią o wpływie tych wydarzeń w Kościele w Rwandzie; a nawet w pewnym stopniu zagranicą. Przypomnijmy, że listy pasterskie i inne orędzia biskupa J.B. Gahamanyi na temat wydarzeń w Kibeho były przygotowywane przez członków komisji badawczych i przed ich opublikowaniem poddawane pod dyskusję na zebraniu plenarnym. Biskup Gahamanyi nie wypowiadał się bez powodu; jego listy i inne publiczne deklaracje na temat Kibeho są w pewnym sensie zwierciadłem postępu pracy komisji prowadzących śledztwo kanoniczne.

 

Istnienie owoców duchowych, „jakie się rozwinęły w rwandyjskim chrześcijaństwie dzięki tym wydarzeniom” (słowa biskupa Gahamanyi), daje się stwierdzić nawet po wydarzeniach wojny domowej i ludobójstwa, które naznaczyły 1990 rok i następne lata, w samej Rwandzie i w naszym regionie Wielkich Jezior.

 

Prawdą jest, że rzeź i ludobójstwo pojawiły się, aby siać wszędzie chaos i żałobę; uświadomiły, dokąd może posunąć się okrucieństwo człowieka. Niektórzy utrzymują, że ewangelizacja faktycznie spełzła na niczym, biorąc pod uwagę okropności ludobójstwa i masakr, jakich dokonano w 1994 r. i potem. A jednak Pismo Święte i długa Tradycja Kościoła są pełne przykładów, które skłaniają do refleksji nad tym, co św. Paweł, apostoł Jezusa, nazywa „tajemnicą bezbożności”, która działa na świecie (patrz 2 Tes 2,1-12). Przypowieść o siewcy (Mt 13, 1-9. 18-23) i przypowieść o chwaście (Mt 13, 24-30) są kluczem do lektury domniemanych niepowodzen ewangelizacji.

 

Pojęcia zaślepienia i zatwardziałości serc, jakie wielokrotnie zarzucano ludowi Bożemu w Starym Testamencie, odsyłają do tematyki biblijnej wpisującej się w historię zbawienia. Nie zawsze wsłuchiwano się w słowa proroków. Oto na przykład fragment z Księgi Jeremiasza:

 

„… Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust”. (Jr 7,25-28).

 

Słuchając tych słów ze Starego Testamentu z odniesieniami do naszej sytuacji, można by z łatwością je porównać ze słowami, również przykrymi, które Dziewica Maryja wielokrotnie wypowiedziała za pośrednictwem swoich widzących w Kibeho, zwłaszcza w czasie objawienia 15 sierpnia 1982 r., kiedy Kościół radośnie świętował Wniebowzięcie Dziewicy Maryi.

 

Spoglądając wstecz i rozważając wypowiedzi niektórych widzących z Kibeho albo ich charakterystyczne zachowania w niektórych momentach, nie można powstrzymać się od myśli, że ogromne nieszczęścia, które spadły na Rwandę w ostatnim dziesięcioleciu, a nawet na sąsiednie państwa, zostały przepowiedziane w Kibeho w czasie objawień, w taki czy inny sposób. To samo, jeśli chodzi o dramaty, jakie przeżywał nasz Kościół w ostatnich latach, zwłaszcza w 1994 r. i potem.

 

Z pewnością orędzie z Kibeho nie nawróciło jeszcze wszystkich Rwandyjczyków ani innych narodów, które mogły je znać, ale równie pewne jest to, że istnieją pozytywne owoce i będą mogły się jeszcze mnożyć. Powtórne upadki „nawróconych”, okropności wojny, a nawet ludobójstwo i inne, wynikające z tego tragedie, które wszyscy dzisiaj opłakujemy, nie mogłyby więc być wystarczającym argumentem przeciwko wiarygodności objawień w Kibeho.

 

Orędzie z Kibeho jeszcze dzisiaj jest aktualne i porusza nasze serca. Spontanicznie rodzą się i rozwijają po trosze wszędzie grupy modlitewne. Szeroko znany jest Różaniec do Siedmiu Boleści, odmawia go wielu chrześcijan. W sanktuarium w Kibeho nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu stanowi część pobożnych ćwiczeń przywróconych po wojnie. Mimo że w kraju, w latach 1995-1998, prawie powszechnie panowało poczucie zagrożenia, do Kibeho przybywały grupy pielgrzymów, żeby się modlić. Jeszcze dzisiaj niektóre z tych grup nie boją się pokonywać tej trasy pieszo umartwiając się, chociaż mają środki, aby opłacić jeżdżące tam jako taksówki minibusy.

 

Oczywiście pielgrzymkom do Kibeho daleko jeszcze do tego, żeby były masowe i robiły wrażenie; w następstwie wojny domowej i ludobójstwa w 1994 r., Kibeho, teatr podwójnej rasistowskiej masakry, w kwietniu 1994 r. i w kwietniu 1995r., długo pozostawało trudno dostępne z różnych powodów, zwłaszcza z powodu położenia miejscowości, niepewności w kraju, problemów z zakwaterowaniem, itd.

 

Podsumowując, w dziedzinie objawień zawsze trudno będzie ocenić owoce duchowe. Oddźwięk spowodowany tego rodzaju wydarzeniami nie może być policzalny; jest bardziej jakościowy. To dużo bardziej kwestia wenętrznych nawróceń i odnowy duchowej, których owoce dają się odczuć po krótszym czy dłuższym czasie, jak to „nasienie, które samo kiełkuje i rośnie” czy „ziarnko gorczycy”, które stopniowo staje się wielkim drzewem, jak mówi sam Jezus w przypowieściach o Królestwie Bożym (patrz Mk 4,26-32).

 

 

 

Część druga

OSTATECZNY OSĄD FAKTÓW

 

Siostry i Bracia w Chrystusie,

 

Minęło trzynaście lat od chwili, kiedy 15 sierpnia 1988 r. kompetentna władza kościelna oficjalnie zatwierdziła kult publiczny na miejscu objawień w Kibeho.

 

Otóż jak pokazuje historia objawień na świecie, może się tak zdarzyć, że po zatwierdzeniu kultu publicznego w danym miejscu, na skutek rozwoju wydarzeń władza kościelna nie chce dalej ich zgłębiać i woli raz na zawsze na tym poprzestać. W przypadku Kibeho jest inaczej; kompetentna władza ma wystarczająco dużo danych, żeby móc ocenić fakty i zakończyć dyskusje deklaracją zawierającą ostateczny osąd badanych wydarzeń. Stan zaawansowania prac komisji ad hoc, które działają od marca 1982 r., tworzy obecnie sprzyjające warunki.

 

2.1. Diecezja Gikongoro spadkobiercą dossier z Kibeho

 

Do roku 1991 Kibeho należało do diecezji Butare. Ten stan rzeczy miał się całkowicie zmienić po kanonicznym erygowaniu DIECEZJI GIKONGORO. Ziemie te odłączono wówczas od diecezji Butare, co nastąpiło 30 marca 1992 r. Odtąd Kibeho miało podlegać tej młodej diecezji, a ja zostałem jej pierwszym biskupem.

 

Od początku zobowiązałem się kontynuować badania nad dossier objawień idąc śladami mojego poprzednika, biskupa Jeana Baptiste Gahamanyi, i odwołując się do współpracy z nim przy każdej sposobności (patrz Przemówienie z 28 czerwca 1992 r. z okazji moich święceń biskupich). Niedługo po uroczystości święceń, 15 sierpnia 1992 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, udałem się do Kibeho, żeby przewodniczyć liturgii dnia w sanktuarium maryjnym.Skorzystałem wówczas z okazji, żeby ponowić zobowiązanie i sprecyzować swoje nastawienie do dossier objawień (patrz Homilia z 15 sierpnia 1992r.).

 

28 listopada 1992 r. w biskupstwie Butare odbywało się zebranie generalne członków obydwu Komisji ds. objawień w Kibeho, medycznej i teologicznej, pod przewodnictwem Jego Ekscelencji J.B. Gahamanyi, biskupa Butare, który je utworzył. Oczywiście ja również byłem obecny, żeby współprzewodniczyć temu ważnemu zebraniu, rozstrzygającemu o przyszłości dossier Kibeho po erygowaniu kanonicznym diecezji Gikongoro. Wymiana poglądów w tej sprawie pozwoliła ustalić tok postępowania.

 

Byliśmy zgodni co do tego, że nie byłoby stosowne powierzyć dossier objawień w Kibeho innym ekspertom niż ci, którzy dali mu początek. Biskup Gikongoro nie musiał więc tworzyć nowych komisji, tylko zachować te, które już działały, z zastrzeżeniem, że ich skład zostanie wzmocniony w zależności od potrzeb. Odwołując się więc do tego porozumienia, mogłem, z dniem 16 stycznia 1993 r., przywrócić działanie istniejących komisji, ale powiększonych o nowych członków.

 

W tym samym czasie, kiedy pracowały komisje, szukałem również dróg i sposobów promowania kultu publicznego, na który zezwolił już mój poprzednik.

 

28 listopada 1992 r., w jedenastą rocznicę pierwszego objawienia, znowu byłem w Kibeho. W otoczeniu biskupa Butare J.B. Gahamanyi, biskupa Kibungo Frédérica Rubwejangi i wielu księży przewodniczyłem uroczystości wmurowania kamienia węgielnegopod przyszłą kaplicę na placu objawień. Kaplica otrzymała wówczas nazwę „Kaplicy Matki Bożej Bolesnej”, a nazwa ta obejmie następnie całe sanktuarium.

 

Tego samego dnia, 28 listopada 1992 r., podałem do publicznej wiadomości informację o utworzeniu, a także składzie „Komitetu duszpasterskiego sanktuarium w Kibeho” i jego dokładnych zadaniach. 19 grudnia 1992 r. Komitet odbył swoje pierwsze zebranie pod moim przewodnictwem.

 

31 maja 1993 r. miała miejsce pierwsza pielgrzymka diecezjalna do Kibeho, z biskupem na czele. W kontekście bratobójczej wojny rozpętanej w październiku 1990 r. nazwano ją wówczas „pielgrzymką pokoju”. Obecni byli wszyscy księża z diecezji, a każda parafia  postarała się o to, żeby wysłać mniej lub bardziej liczną delegację w zależności od odległości i możliwości publicznych środków transportu.

 

20 listopada 1993 r., tj. rok po wmurowaniu kamienia węgielnego, przewodniczyłem w Kibeho uroczystościom poświęcenia i inaugurowania tymczasowej kaplicy, urządzonej na koszt diecezji w jednej z sypialń uczennic.

 

W tym czasie wróciłem do projektu dotyczącego przygotowania planów przyszłej, ostatecznej kaplicy, zainicjowanego przez mojego poprzednika. W styczniu 1993 r., przygotowano plan topograficzny miejsca położenia Kibeho. Gdyby w 1994 r. kraj nie doświadczył wydarzeń ludobójstwa, być może rozpoczęto by już prace budowlane.

 

Dramat, jaki przeżył naród rwandyjski w 1994 r. i w następnych latach, nie miał granic. Nie oszczędził nawet widzących z Kibeho. Kibeho stało się teatrem dwukrotnej masowej rzezi bezbronnej ludności cywilnej z powodu jej przynależności etnicznej i politycznej. Ta dwukrotna rzeź pozostawiła w sercach tych, którzy przeżyli, głębokie rany, zresztą podobnie jak w innych częściach kraju. Nazajutrz po wojnie i ludobójstwie Kibeho wyglądało jak pole ruin. Odbudowa moralna i pojednanie wspólnot pozostają jednym z wielkich wyzwań duszpasterskich dla naszej diecezji, podobnie jak dla całego Kościoła w Rwandzie.

 

Po bardzo trudnych negocjacjach z kompetentnymi władzami, można było w końcu przystąpić do rytualnej puryfikacji sanktuarium w Kibeho i stopniowego wznowienia pielgrzymek, w przeddzień Bożego Narodzenia 1995 r. Ponieważ kościół parafialny został poważnie zniszczony w czasie tragicznych wydarzeń w kwietniu 1994 r., sanktuarium maryjne posłużyło za odskocznię do wznowienia aktywności duszpasterskiej w regionie.

 

W związku ze staraniami zmierzającymi do wznowienia również działalności samego sanktuarium w Kibeho, uznałem za stosowne ponownie udać się tam na pielgrzymkę z wiernymi, 15 września 1996 r., w uroczystość Matki Bożej Bolesnej. Z tej okazji wydałem orędzie, będące dosyć znaczącym etapem i podsumowaniem sytuacji, z nowymi wytycznymi duszpasterskimi. Przypomniałem przede wszystkim, że objawienia w Kibeho nie zostały jeszcze uznane oficjalnie i że wciąż trwa badanie dossier.

 

2.2. Nowe etapy prac komisji

 

Jak już powiedziałem, po erygowaniu kanonicznym diecezji Gikongoro postanowiono, że komisje medyczna i teologiczna, powołane w 1982 r. przez Jego Ekscelencję Gahamanyi, biskupa Butare, będą normalnie dalej pracowały na rachunek nowej diecezji bez potrzeby tworzenia innych.

 

Prawie wszyscy członkowie tych dwóch komisji mieszkali poza diecezją Gikongoro. Dla zachowania wygody zebrania dalej odbywały się w biskupstwie Butare albo w klasztorze benedyktynów w Gihindamuyaga. Ja im przewodniczyłem. Biskup J.B. Gahamanyi w dalszym ciągu mógł uczestniczyć w tych zebraniach, jeśli tylko mógł. W rzeczywistości bardzo często przyjmował zaproszenie.

 

Do zrobienia pozostawało to samo, co przed utworzeniem diecezji Gikongoro. Na tamtym etapie prac chodziło o to, by w dalszym ciągu łączyć, w przypadku każdego widzącego, informacje i analizę umożliwiające wydanie uzasadnionego osądu charakteru zjawisk w Kibeho i ich boskiego pochodzenia.

 

Na podstawie tymczasowych relacji i sprawozdań z nowych badań przeprowadzonych wśród samych widzących i świadków uznawanych za poważnych, trzeba było opracować prawie ostateczne syntezy, pieczołowicie ustalając fakty związane z objawieniami zgodnie z tym, jak przebiegały, pomijając pogłoski. Te syntetyczne raporty były przedmiotem krytycznego badania komisji teologicznej, która odbywała zebrania średnio cztery razy w roku.

 

Tymczasem komisja medyczna praktycznie wykonała swoje zadanie i w listopadzie 1986r. złożyła raport końcowy. W czasie zebrania zwykłego w dniu 18 maja 1993 r., komisja teologiczna oceniła, że nadszedł czas zebrać użyteczne dane pozwalające miejscowemu ordynariuszowi wypowiedzieć się w kwestii autentyczności objawień. Na posiedzeniach roboczych zajęto się głównie badaniem różnych dokumentów na ten temat. Kiedy więc nadszedł kryzys w kraju w 1994 r., w trakcie którego dwóch członków komisji teologicznej straciło życie, większość prac była już wykonana. Ponieważ ja sam byłem jednym z członków wspomnianej komisji od chwili jej powstania, a po wyświęceniu na biskupa Gikongoro dalej z oddaniem uczestniczyłem w zebraniach, mogę ocenić wartość wykonanej pracy.

 

Od zakończenia wojny i ludobójstwa osobiście kontynuowałem dochodzenie chcąc zdobyć informacje o nowych widzących; wiedza o tym, co się z nimi stało po zakończeniu ich objawień, była ważna. Ponadto mogłem wznowić prace komisji teologicznej, składającej się z dawnych i nowych członków, wybranych w różnych diecezjach kraju za zgodą ich biskupów.

 

Praca tej komisji polegała praktycznie na sfinalizowaniu już istniejących dossier. Ale równocześnie dyskretnie zasięgałem opinii u innych autorytetów w tej dziedzinie.

 

2.3. Czas na ostateczny osąd

 

Po tak długim okresie obserwacji i drobiazgowej analizy tajemniczych wypadków w Kibeho, biorąc również pod uwagę liczne pytania po trosze zewsząd, żeby się więcej dowiedzieć ponad uznanie kultu publicznego, po rozważeniu za i przeciw, uważam, że dossier jest już gotowe, a więc nadszedł czas, aby wydać ostateczne oświadczenie na temat objawień w Kibeho.

 

To decydująca chwila w historii tych wydarzeń. Pozwoli to wyjaśnić wiernym i opinii publicznej całą, dość długo dwuznaczną sytuację. Wierni z trudem kryją się z tym, że chcą wiedzieć, czego w końcu się trzymać; tym bardziej, że nawet dzisiaj, w kraju, który dopiero wychodzi z długiej bratobójczej walki i krwawego ludobójstwa, nowi domniemani widzący wciąż się ujawniają po trosze wszędzie, z często podejrzanymi i tendencyjnymi „orędziami”.

 

Jak dowodzą fakty, przyczynia się to do utrzymania klimatu niejasności w Kościele i tworzenia „religijnego zamętu” w niektórych wspólnotach, co grozi poważnym podziałem albo odróceniem się od prawdziwej chrześcijańskiej pobożności, a nawet przyłożeniem ręki do rozkwitu sekt i nowych ruchów religijnych o „chrześcijańskim” zabarwieniu, w czym już dzisiaj uczestniczymy, a co ostatecznie przyczynia się do mniej lub bardziej rozmyślnej destabilizacji Kościoła.

 

Krótko mówiąc, już najwyższy czas oddzielić ziarno od plew. Chrześcijanie z Rwandy i innych miejsc byliby szczęśliwi, gdyby „znak” objawień umocnił i oczyścił ich wiarę; ale ponieśliby poważną szkodę, gdyby wykorzystano tego rodzaju zjawiska dla ośmieszenia ich przekonań.

 

W ślad za uroczystościami Wielkiego Jubileuszu 2000 Roku Odkupienia i stulecia ewangelizacji Rwandy, ostateczna deklaracja na temat domniemanych objawień w Kibeho pozwoliłaby odpowiedzieć na oczekiwania ludu Bożego i nadać nowy zryw kultowi publicznemu uznanemu 13 lat temu.

 

2.4. Deklaracja

 

Drodzy Bracia w kapłaństwie, drodzy Bracia i Siostry zakonne i Wy wszyscy drodzy Wierni świeccy,

 

Tak jak charyzmaty, o których święty Paweł Apostoł mówi nam, że są z natury przenaczone dla wspólnego dobra Kościoła, żadne objawienie nie zwalnia widzących od odwoływania się i posłuszeństwa pasterzom Kościoła. Faktycznie, to do nich, na których spoczywa odpowiedzialność za Kościół, należy wydanie osądu na temat autentyczności tych darów i oczywiście ich spożytkowania. To zwłaszcza do nich należy nie gasić Ducha, lecz wszystko badać, aby zachować to, co dobre” (Sobór Watykański II, L.G. nr 12).

 

Nieomylność wcale nie usprawiedliwia uznania lub zanegowania autentyczności objawienia; nieomylność opiera się bardziej na dowodach prawdopodobieństwa niż na niezbitych argumentach. W dziedzinie objawień nie ma więc absolutnej pewności co do świadków, z wyjątkiem być może samego widzącego. W tym duchu należy interpretować osąd, jaki wydam teraz na temat wydarzeń zwanych „Objawieniami w Kibeho”:

 

Ja, Augustin Misago, z woli Bożej i Stolicy Apostolskiej pierwszy biskup diecezji Gikongoro, miejsca, w którym nastąpiły wydarzenia zwane „Objawieniami w Kibeho”:

 

- Po zbadaniu rozmaitych raportów przedstawionych przez komisje medyczną i teologiczną, działające od chwili ich utworzenia w 1982 r.;

 

- Biorąc również pod uwagę wynik moich własnych, cierpliwie prowadzonych badań, zwłaszcza od chwili kiedy zostałem ordynariuszem tego miejsca po otrzymaniu święceń biskupich w czerwcu 1992 r.;

 

- Posłuszny wytycznym Stolicy Apostolskiej w tej sprawie;

 

- Uwzględniając fakt, że 15 sierpnia 1988 r., mój poprzednik Jean Baptiste Gahamanyi, biskup diecezji Butare, do której należało wówczas Kibeho, oficjalnie zatwierdził kult publiczny na miejscu objawień i że ten kult jest sprawowany nieprzerwanie już od trzynastu lat, chociaż cierpienia, jakich doświadczał kraj od października 1990 r. z powodu wojny i braku bezpieczeństwa utrudniły warunki;

 

- Zważywszy na fakt, że w temacie widzących, na początku nie wysunięto żadnego stanowczego zastrzeżenia przeciwko objawieniom; przeciwnie, argumenty przemawiające za ich nadprzyrodoznym charakterem wydają się być bardzo poważne, a z upływem lat wywołują jeszcze większe wrażenie;

 

- Uwzględniając przede wszystkim treść tego, co można nazwać orędziem z Kibeho, a także owoce duchowe, jakie już zrodziło w ludzie Bożym;

 

- Uwzględniając ponadto osobisty rozwój różnych domniemanych widzących, wskazanych 28 listopada 1983 r., którzy w taki czy inny sposób stali się obiektem badań komisji;

 

- Chcąc odpowiedzieć na słuszne przejawy zniecierpliwienia wielu chrześcijan, którzy od dawna domagają się od władzy kościelnej podjęcia decyzji, ktorą opóźniałem starając się zachować rozwagę i czekając na dogodne okoliczności;

 

- Modląc się do Ducha Świętego o pomoc i wzywając Dziewicę Maryję, Matkę Jezusa naszego Zbawiciela i Matkę wierzących;

 

- Po konsultacjach z komisjami ad hoc i poinformowaniu Konferencji Episkopatu;

 

Jako miejscowy ordynariusz OŚWIADCZAM co następuje:

 

1˚. Tak, Najświętsza Dziewica Maryja ukazała się w Kibeho 28 listopada 1981 r. i w następnych miesiącach. Istnieje więcej argumentów przemawiających za tym, aby w to wierzyć, niż temu przeczyć. Tylko trzy pierwsze widzące zasługują na to, aby ich objawienia uznać za autentyczne. Są to Alphonsine MUMUREKE, Nathalie MUKAMAZIMPAKA i Marie Claire MUKANGANGO. Najświętsza Dziewica ukazała się im jako „Nyina wa Jambo”, to znaczy „Matka Słowa”, co - jak sama wyjaśniła - jest synoniem „Umubyeyi w’Imana”, czyli „Matki Boga”. Widzące mówią, że widziały Maryję ze złożonymi rękoma, a innym razem z rozpostartymi.

 

2˚. Wiele motywów uzasadnia wybór trzech uznanych obecnie widzących. Widzące, które łączy bardzo wyraźna historyczna więź, przez wiele miesięcy, przynajmniej do czerwca 1982r., same zajmowały scenę wydarzeń. Co więcej, to one sprawiły, że dużo mówiono o Kibeho jako miejscu objawień i pielgrzymek, i przyciągały tłumy do samego końca wydarzeń.

 

Poza tym, to Alphonsine, Nathalie i Marie Claire zadowalająco odpowiadają kryteriom ustalonym przez Kościół w dziedzinie objawień prywatnych. Natomiast ewolucja późniejszych domniemanych widzących, zwłaszcza od chwili zakończenia ich objawień, pozwala obserwować mniej lub bardziej niepokojące konkretne sytuacje osobiste, co ugruntowuje już istniejące zastrzeżnia co do nich i odwodzi autorytet Kościoła od tego, aby zaproponować ich wiernym jako punkt odniesienia.

 

3˚. W ocenie faktów i orędzi, tylko objawienia publiczne brane są pod uwagę. Publicznymi są te objawienia, które miały miejsce w obecności wielu świadków, co niekoniecznie oznacza tłum.

 

Najważniejszy okres objawień zakończył się wraz z rokiem 1983. Wszystko, co zostało powiedziane lub zrobione potem, nie wniosło nic nowego do tego, co było już wcześniej znane, czy to w odniesieniu do orędzi czy też znaków wiarygodności. Nawet w przypadku Alphonsine, która przyciągała tłumy do końca swoich objawień.

 

4˚. Dwa pierwsze lata objawień w Kibeho (1982 i 1983) są więc faktycznie decydujące dla każdego, kto chciałby wiedzieć, co się wydarzyło, i wyrobić sobie na ten temat zdanie. Rzeczywiście, w tym czasie miały miejsce znaczące wydarzenia, które sprawiły, że tak dużo mówiono o Kibeho, i przyciągnęły tłumy. W tym również czasie przekazano do wiadomości, następnie podsumowano zasadnicze elementy orędzia z Kibeho, i dla większości widzących nastąpił koniec objawień.

 

5˚. W przypadku trzech uznanych widzących, które ostatecznie przyniosły Kibeho rozgłos, nie powiedziały ani nie zrobiły w czasie objawień nic, co byłoby sprzeczne z wiarą lub chrześcijańską moralnością. Ich orędzie w zadowalający sposób łączy się z Pismem Świętym i żywą Tradycją Kościoła.

 

6˚. Oczywiście w dziedzinie objawień zawsze jest możliwe wywieranie na widzących wpływu z zewnątrz czy manipulacje; jest to praktycznie nieuniknione i często trudne do rozpoznania, ponieważ widzący nie są odizolowani od swojego środowiska. Jakkolwiek jest, nie wydaje się, aby stwierdzone zakłócenia zniekształciły prawdziwe orędzie z Kibeho, pokrótce przedstawione powyżej. Pogłębiona analiza początkowego okresu objawień pozwoli lepiej się zorientować, które spośród przypisywanych Najświętszej Dziewicy Maryi słów naprawdę powiedziała, zwłaszcza jeśli chodzi o orędzie w kaplicy. Zresztą nie powinniśmy tracić z pola widzenia tej prawdy, że zwykle Bóg nasz Stworzyciel, „który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tm 2,4), posługuje się tym, co nazywamy „drugorzędnymi sprawami”, żeby zrealizować swój plan zbawienia.

 

7˚. Spośród znaków wskazujących na wiarygodność objawień, można wymienić następujące:

- dobre zdrowie psychiczne, równowaga, przenikliwość i otwartość widzących, co zostało potwierdzone wnioskami komisji składającej się z lekarzy, w tym psychiatry;

- klimat szczerej pobożności, w jakim przebiegały wydarzenia;

- brak u widzących chęci poszukiwania sensacji, co może oznaczać, że objawienia nie następowały automatycznie i nie sterowano nimi;

- zgodność widzących w sprawie orędzi i zachowań;

- realność ekstaz, które nie mają w sobie nic nienormalnego czy histerycznego, według różnych testów i badań przeprowadzonych przez komisje;

- naturalny charakter, spójność i prostota „dialogów” z Objawieniem;

- fakt, że niektóre wypowiedziane słowa prezentowały wyższy poziom niż wskazywałyby na to wykształcenie i przygotowanie religijne wypowiadających je osób;

- zjawisko „podróży mistycznych”, najpierw Alphonsine (20 marca 1982r.), następnie Nathalie (30 października 1982 r.);

- dzień 15 sierpnia 1982 r. naznaczony, wbrew wszelkim oczekiwaniom, straszliwymi wizjami, które z czasem okazały się być prorocze, biorąc pod uwagę ludzkie dramaty w Rwandzie i we wszystkich krajach naszego regionu Wielkich Jezior w ostatnich latach;

- niezwykły post Nathalie w okresie Wielkiego Postu 1983 r., rygorystycznie nadzorowany przez komisję medyczną, której nie wszyscy członkowie byli katolikami czy praktykującymi katolikami;

- przede wszyskim orędzie z Kibeho, którego treść pozostaje spójna, rzeczowa i ortodoksyjna;

- owoce duchowe w kraju, a nawet poza jego granicami, będące następstwem tych wydarzeń;

Nie można przypisywać żadnej wartości dowodowej tak zwanym zjawiskom słonecznym, które ten czy ów domniemany widzący spośród tych, którzy pojawili się później niż trzy obecnie uznane, uważa, że widział i próbował pokazać tłumom pielgrzymów w Kibeho, zwłaszcza w listopadzie 1982 r., tuż po godzinie 17. Nie ma w tym nic z cudu; różni, godni zaufania świadkowie dają naturalne wytłumaczenie tego zjawiska, które wydaje się być dobrze uzasadnione i nie do podważenia.

 

8˚. W orędziu z Kibeho jest między innymi mowa o słowach przypisywanych Najświętszej Dziewicy Maryi, która chciałaby, aby na Jej cześć i dla upamiętniania Jej objawienia zbudowano w Kibeho sanktuarium. To orędzie, przekazane Alphonsine po raz pierwszy w czasie objawienia w dniu 16 stycznia 1982r., zostało tamtego roku wielokrotnie powtórzone. Dziewica nie przekazała tego orędzia z własnej inicjatywy, ale jako odpowiedź na prośbę skierowaną do Niej przez widzącą. Trzeba również przyznać, że w słowach przypisywanych Dziewicy przez widzące, nigdzie i nigdy nie było mowy o „bazylice”, ale raczej o kaplicy (Bikira Mariya ngo arashaka shapeli). Pojęcie „bazyliki” jest elementem całkowicie obcym prawdziwemu orędziu z Kibeho. Żadna z trzech uznanych widzących nie użyła tego słowa. Ten pomysł pochodzi raczej z pracy, jaka ukazała się w lutym 1983 r., na temat objawień w Kibeho, i rozdawanej bezpłatnie w niektórych środowiskach.

 

9˚. Jeszcze w związku z orędziem o zbudowaniu kaplicy na miejscu objawień w Kibeho, badania nad słowami przypisywanymi Najświętszej Dziewicy Maryi wykazały, że koniec końców nie zamierza Ona narzucać biskupowi wymiarów, planów, nazw ani propozycji wystroju; zostawia swobodę działania w zależności od duszpasterskiej użyteczności dla wiernych. Zresztą, nawet gdyby Najświętsza Dziewica Maryja nie poprosiła, aby Jej zbudowano kaplicę, samo by się to narzuciło w chwili uznania kultu publicznego w tym miejscu.

 

10˚. Różaniec do Siedmiu Boleści Matki Bożej stanowi część pobożności maryjnej, dość starej w zgromadzeniu Służek Najświętszej Mary Panny. Kiedyś nawet w Rwandzie znano ten różaniec, ale wyłącznie w kręgu sióstr Benebikira przed rokiem 1960: wprowadziła go Mama Tereza Kamugisha, pierwsza rwandyjska przełożona generalna tego zgromadzenia. Jednak z chwilą zakończenia jej mandatu, ten słabo znany różaniec, a przede wszystkim nieakceptowany przez siostry, szybko popadł w zapomnienie. Dopiero widząca Marie Claire Mukangango znowu o nim mówi jako o orędziu przekazanym przez Najświętszą Dziewicę Maryję w Kibeho. Do obecnej chwili, pomimo długich badań prowadzonych przez komisje ad hoc, nie ma żadnego dowodu na to, że Marie Claire znała już ten różaniec przed pierwszymi objawieniami. Ten różaniec zasługuje na to, by go rozpowszechniono wśród chrześcijan, nie znosząc jednak Różańca Świętego. Chodzi o jeszcze jedną pobożną praktykę pośród dopuszczonych w Kościele.

 

11˚. Kult publiczny związany z objawieniami w Kibeho, zatwierdzony 15 sierpnia 1988 r. przez mojego poprzednika i potwierdzony przeze mnie z chwilą przyjęcia funkcji pierwszego biskupa Gikongoro, pozostaje w mocy i zasługuje na szersze rozpowszechnienie dla duchowego dobra wiernych. Do suplikacji, litanii i kantyków wierni mogą odtąd dodawać słowa „Matka Boża z Kibeho” do innych tytułów, pod jakimi Najświętsza Dziewica jest wzywana.

 

12˚. Jednak w sprawowaniu tego kultu ważne jest, aby czuwać nad specyfiką objawień w Kibeho, nie łącząc ich z innymi podobnymi zjawiskami, uznanymi lub nie, które miały miejsce gdzie indziej w kraju czy zagranicą. Zabraniam więc ustawiać w sanktuarium w Kibeho figurki czy symbole, publikować jakąkolwiek szczególną formułę modlitw, pieśń nabożną, książeczkę do nabożeństwa, związane z objawieniami w Kibeho bez zgody miejscowego ordynariusza.

 

13˚. Nazwa nadana sanktuarium maryjnemu w Kibeho brzmi: „Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej”, co już zalecałem przy okazji wmurowania kamienia węgielnego, 28 listopada 1992r., i o czym ponownie wspomniałem w swoim orędziu ogłoszonym w Kibeho 15 września 1996 r., z bardziej szczegółowymi wyjaśnieniami.

 

14˚. Niech Kibeho stanie się niezwłocznie celem pielgrzymek i spotkań poszukujących Boga, którzy przybywają tam na modlitwę; ważnym miejscem nawróceń, zadośćuczynienia za grzechy świata i pojednania; miejscem zbiórki „rozproszonych”, jak również tych, których pochłonęły takie wartości jak współczucie i braterstwo bez granic; ważnym miejscem, które przypomina Ewangelię Krzyża.

 

15˚. Aby bardziej ożywić kult publiczny i ułatwić jego sprawowanie, na miejscu objawień, możliwie jak najwcześniej, zostanie zbudowana kaplica na cześć Najświętszej Dziewicy Maryi. Co do wymiarów budynku, zostanie wzięta pod uwagę dostępna przestrzeń wraz ze znajdującą się na niej szkołą. W obecnej chwili wystarczy kaplica; jest tam również kościół parafialny, który stanowi integralną część placu pod sanktuarium maryjne.

 

16˚. Powołany zostanie komitet duszpasterski sanktuarium w Kibeho, złożony z księży i świeckich, którego zasady zostały już ustalone 28 listopada 1992r., jako pomoc dla rektora sanktuarium w dobrym zarządzaniu tym dziełem i koordynacji różnych inicjatyw zmierzających do wspierania go, w tym wykorzystania funduszy. Członków tego komitetu musi zatwierdzić miejscowy ordynariusz.

 

**

 

Oby ta deklaracja przyczyniła się do większej chwały Boga w Kibeho i w innych miejscach w Rwandzie, a nawet poza jej granicami. Oby coraz bardziej wpierała prawdziwy kult Matki Bożej z Kibeho, Matki Słowa i Najświętszej Dziewicy Bolesnej.

 

Składam hołd biskupowi Butare Jeanowi Baptiste Gahamanyi, który nie szczędził sił, żeby z bliska śledzić przebieg wydarzeń w Kibeho, rozmawiając z domniemanymi widzącymi i różnymi świadkami oraz niestrudzenie wspierając prace komisji badawczych, dość wcześnie utworzonych z jego inicjatywy. Nawet po erygowaniu kanonicznym diecezji Gikongoro wciąż się interesował, z mojej inicjatywy, pracą tych komisji i pomagał mi w prowadzeniu wymagającego dużej ostrożności dossier. Pośrednio, przyczynił się również do szczęśliwego ukończenia tego dossier. Niech za wstawiennictwem Najświętszej Dziewicy Maryi „Nyina wa Jambo” Pan zechce przyjąć go do swojego królestwa.

 

Wszystkim członkom komisji medycznej i teologicznej przekazuję wyrazy szczerego zadowolenia i wdzięczności za rozwagę, wspaniałomyślność i dokładność, którym dali dowód wypełniając powierzone im przez Kościół zadanie. Niech Pan, bogaty w miłosierdzie, zechce dać wieczny odpoczynek tym, których już do siebie wezwał, i obdarzyć swoimi błogosłwieństwami tych, którzy jeszcze żyją, zawsze gotowi na trud w każdej dobrej sprawie.

 

Z mojej strony, nie wiem, jak dziękować Panu, który uczynił dla mnie cuda i raczył zachować mnie jeszcze przy życiu do tej naprawdę historycznej chwili, pomimo wiszącej nade mną w ostatnim czasie śmierci, abym mógł stać się w pewnym sensie pokornym narzędziem w rękach Najświętszej Dziewicy Maryi i ogłosić, w imieniu Kościoła, dobrą nowinę o autentycznosci Jej objawień w Kibeho, w sercu Afryki. Omnia propter Evangeiium!

2.5. Status objawień w Kościele

 

Zdaniem doświadczonych teologów, objawienia prywatne są tylko wyjątkową łaską; ich funkcja w życiu Kościoła wciąż pozstaje ograniczona. Kościół jest świadomy, że pozytywne Objawienie, które Bóg zechciał przekazać ludziom dla ich zbawienia, zostało zamknięte wraz ze śmiercią ostatniego apostoła, św. Jana Ewangelisty, autora Księgi Apokalipsy. To, co jest nam potrzebne dla naszego zbawienia, znajduje się już w Piśmie Świętym i w żywej Tradycji Kościoła. Najbardziej wartościowe wizje mogą nam dostarczyć nowych pobudek do żarliwości, nie dadzą jednak nowych elementów Bożego życia i nauki.

 

Ściśle mówiąc, nie spodziewamy się nowych objawień, co wcale nie znaczy, że Bóg osobiście nie interweniuje już w historię ludzi.

 

Uznane objawienie prywatne, które umacnia w wiernych życie w wierze i modlitwie, jest z pewnością skuteczną pomocą dla pasterzy dusz. Ale orędzie związane z takim objawieniem prywatnym nie jest nowym objawieniem; jest to raczej przypomnienie zwykłego nauczania Kościoła.

 

W historii Kościoła uznane objawienia prywatne często były sygnałem alarmowym, mającym zaprosić świat do nawrócenia. Miały za zadanie wstrząsnąć uśpionymi sumieniami, by podtrzymać je w czujności w oczekiwaniu na paruzję Chrystusa. Były naglącym przypomnieniem dostosowanym do duchowej sytuacji danego czasu (patrz bp J.B. Gahamanyi, List pasterski na temat wydarzeń w Kibeho, Butare 30 lipca 1983 r., s. 8-9).

 

W każdym razie, nie należy wyolbrzymiać znaczenia oficjalnego uznawania objawień prywatnych. Takie uznanie nie jest wcale nieomylne; jest tylko propzycją, ponieważ istnieją słuszne powody, aby je uznać, ale autorytet Kościoła nikogo nie zmusza, by w nie wierzył, ponieważ decyzja podjęta przez autorytet w tej dziedzinie nie jest dogmatem wiary. Niech więc nikt nie rości sobie prawa do narzucania innym własnych przekonań, lub zastępownia magisterium Kościoła, albo też do wyrażania braku szacunku dla tych, którzy w nie wierzą. Niech chrześcijanie, mówiąc o objawieniach w Kibeho, pilnie strzegą jedności Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój” (Ef 4,3).

 

 

Część trzecia

KILKA WSKAZÓWEK DUSZPASTERSKICH

 

 

Bracia i Siostry w Chrystusie,

 

Nie mogę zakończyć deklaracji, nie udzieliwszy kilku praktycznych wskazówek dotyczących Waszego zachowania wobec objawień w Kibeho. Zresztą nie różnią się one od tych, które sformułował już biskup J.B. Gahamanyi w swoich listach pasterskich. Przytoczę tutaj niektóre, uzupełniając je innymi istotnymi uwagami.

 

1.     Pragnę najpierw przypomnieć, że w Kościele Bożym i w życiu każdego chrześcijanina Biblia, Słowo Boże, jest i powinno pozostać najważniejszą normą naszej wiary i naszego ludzkiego postępowania. Polecam więc bardzo każdemu rozsmakowanie się w Słowie Bożym zapisanym w Piśmie Świętym, nieustanne rozważanie go, żeby lepiej nim żyć, zachowując wierność nauczaniu Kościoła. Mamy tam wszystko, co należy poznać i stosować w życiu, żeby być dobrym chrześcijaninem i zasłużyć na wejście do Królestwa niebieskiego. Nie jest zatem dobrze, żeby słowa tych, którzy mówią o sobie, że są widzącymi, nawet jeśli zostali oficjalnie uznani za takich, były stawiane na tym samym miejscu, co słowa Pisma Świętego.

 

2.       W wierze i modlitwie chrześcijanina należy czuwać, aby utrzymać prymat Jezusa Chrystusa, jedynego pośrednika między Bogiem a ludźmi (patrz 1 Tm 2,5-6). To on Nim mówi Pismo Święte. „Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Żadnego stworzenia nie można postawić ponad Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata.

 

3.      W tym kontekście uważam za pożyteczne położyć nacisk przede wszystkim na związek, jaki powinien istnieć między pobożnością maryjną a jak największym przywiązaniem do Jezusa Chrystusa. Maryja prowadzi nas do Niego; ponieważ to On jest „drogą i prawdą, i Życiem” i „nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Niego” (J 14,6).

 

4.      Zachęcam pasterzy dusz i ich współpracowników w apostolstwie do większej żarliwości, aby mogli dać wiernym odpowiednią katechezę na temat zdrowej pobożności wobec Dziewicy Maryi. Niech robią to w świetle nauczania Pisma Świętego i żywej Tradycji Kościoła. Naturalnie mogą czerpać natchnienie również z orędzia z Kibeho rozpowszechnianego przez oficjalnie uznane widzące.

 

5.      Nasze chrześcijańskie życie nie powinno ograniczać się do praktyk pobożności; powinno przejawiać się również w czynach zmierzających do wyrażenia naszej miłości do bliźniego i powiększania wokół nas królestwa Bożego, „królestwa prawdy i życia, królestwa świętości i łaski, królestwa miłości, sprawiedliwości i pokoju (Por. Prefacja na uroczystość Chrystusa Króla). Ten, kto się modli, powinien angażować się bez reszty w służbie swoim braciom. Postawa chrześcijanina powinna pozostawać w zgodzie z jego wiarą: nic nie byłoby bardziej sprzeczne z prawdziwą pobożnością maryjną, jak chrześcijańskie życie  ignorujące nakazy prawdy, sprawiedliwości, pokoju i miłości, a także życia małżeńskiego i rodzinnego zgodnie z Ewangelią.

 

6.      Musimy mieć się na baczności przed utożsamianiem praktyk pobożności z rytuałami graniczącymi z magią, tak jakbyśmy mogli naszymi słowami lub naszymi gestami zmusić Boga do zrobienia tego, czego pragniemy. Oczywiście powinniśmy się modlić, prosić i szukać, jak nam nakazuje nasz Pan (Mt 7,7), ale nie należy nigdy zapominać, że Bóg jest całkowicie wolny w obdzielaniu darami i nie możemy Mu narzucić naszych pragnień, a zwłaszcza naszej woli. On daje jak chce i kiedy uzna za stosowne. Dlatego ostrzegam pielgrzymów z Kibeho przed niebezpieczeństwem magicznej mentalności, która może mieszać się z ich dobrymi intencjami, kiedy kontaktują się z widzącymi lub dają do pobłogosławienia wodę czy dewocjonalia.

 

7.      Kult publiczny na miejscu objawień w Kibeho został zatwierdzony dla wsparcia naszej pobożności maryjnej; powinien odbywać się w poszanowaniu wolności dzieci Bożych. Jednak żeby wszystkim przyniósł pożytek i mógł rodzić dobre owoce, musi poddawać się regułom ustalonym przez Kościół. Ważne jest również, aby unikać przesady w okazywaniu pobożności, żeby ci, którzy wciąż usiłują odkryć miejsce Maryi w Kościele, nie mieli wrażenia, że nasza wiara nie jest poważna.

 

8.      W ramach kultu publicznego, na jaki zezwolono w miejscu objawień, można celebrować Najświętszą Eucharystię i inne sakramenty Kościoła, za zgodą rektora sanktuarium. Najbardziej wskazane praktyki kultu maryjnego są takie, jakie zaleca Kościół: msze wotywne lub czuwania modlitewne na cześć Najświętszej Dziewicy Maryi, odmawianie różańca, uwielbienie figurki Dziewicy na miejscu lub w procesji, pielgrzymki (ingendo nyobokamana) do Kibeho, indywidualne lub grupowe, dla pogłębienia naszej wiary i udoskonalenia naszych dobrych skłonności w dążeniu do świętości. W przypadku tych wszystkich praktyk chodzi o to, abyśmy stawali przed Maryją jako dzieci, które wiele od Niej oczekują, aby się wypełniła dotycząca nas wola Boża.

 

9.      Proszę, aby Różaniec do Siedmiu Boleści Maryi został włączony w praktyki religijne, do których należy zachęcać w sanktuarium w Kibeho i wszędzie indziej. Niech tam, gdzie ten różaniec nie jest jeszcze dobrze znany, naucza się go chrześcijan tak samo jak Różańca Świętego. Wzywam przyjaciół i dobroczyńców, aby wnieśli wkład w poszukiwanie sposobów umożliwiających zakup i rozprowadzenie tego różańca po przystępnych dla wiernych cenach. Nie wolno rozpowszechniać ani odmawiać innych rodzajów różańca bez pisemnej zgody miejscowego ordynariusza.

 

10.     Chrześcijańskimi praktykami, które również zasługują na to, aby mieć miejsce w programach modlitewnych zaproponowanych przez pielgrzymów w Kibeho, są droga krzyżowa, adoracja Najświętszego Sakramentu, błogosławienie wody przez księdza i błogosławienie tą wodą, błogosławienie zgromadzenia wiernych.

 

11.      Uroczystość Matki Bożej z Kibeho należy obchodzić co roku 28 listopada, w rocznicę objawień w Kibeho. W odpowiednim czasie zostanie przygotowany i opublikowany formularz specjalnej mszy, zawierający odpowiednie modlitwy i lekcje; w oczekiwaniu na to można skorzystać z już przewidzianych tekstów z Mszału Rzymskiego. Pragnę również, żeby wspomnienie liturgiczne Matki Bożej Bolesnej, które przypada co roku 15 września, miało większą rangę w diecezji, poczynając od Kibeho, ponieważ będzie nam przypominało o orędziu z Kibeho. I tak, jak mówi Sobór Watykański II, „Maryja, Matka Jezusa, (…) przyświeca jako znak nadziei i pocieszenia dla pielgrzymującego ludu Bożego” (Sobór Watykański II, L.G. nr 68).

 

12.      Budowa kaplicy w Kibeho na cześć Dziewicy w miejscu objawień powinna być dziełem hojności wiernych. Plany budowy i zagospodarowania będą zatwierdzone przeze mnie i mojego delegata. Tymczasem zacznijmy wykorzystywać już istniejące zaczątki infrastruktury. Nic nie stoi na przeszkodzie skromnym początkom; problemy materialne zostaną stopniowo rozwiązane. Co do posługi duchowej, jest już zapewniona dzięki ustanowieniu posługi kapelana, od 1988 r.

 

13.      Jak już mówiłem w swoim Orędziu z 15 września 1996 r. na temat objawień w Kibeho, nauczmy się przywiązywać do tego, co istotne dla chrześcijańskiego życia. Matka Boża z Kibeho nie oczekuje od nas najbardziej okazałego materialnego sanktuarium, z cegły czy ciosanego kamienia, ale raczej duchowej świątyni w naszych sercach, poprzez oczyszczenie ich z wszelkich nieczystości i odpędzenie chciwości i nieuczciwości, nienawiści i przemocy, pychy i kłamstwa pod różną postacią, ducha zemsty i zbrodniczych zamiarów. Matka Boża z Kibeho oczekuje od nas, żebyśmy natychmiast i z zapałem przyjęli orędzie skierowane do nas za pośrednictwem Jej widzących. To orędzie jest pilnym wezwaniem do skruchy i nawrócenia, do ponownego odkrycia Ewangelii braterskiej miłości i wykazania się większą żarliwością w modlitwie i posłuszeństwie przykazaniom Bożym.

 

14.      Uważam, że z pożytkiem będzie przypomnieć inne zalecenie, które również leży mi na sercu, wydane przez mojego poprzednika w pierwszym liście pasterskim z 30 lipca 1983 r. na temat wydarzeń w Kibeho. To wskazanie ma swoje znaczenie w aktualnych okolicznościach. Widzący, nawet uznany za autentycznego przez władzę Kościoła, pozostaje osobą ludzką jak wszyscy, ze swoim usposobieniem, swoimi wadami i zaletami. Dopóki żyje na tej ziemi, pozostaje grzesznikiem, wzywanym do pokuty i do coraz większego wzrastania w życiu w wierze i w osobistym uświęcaniu siebie. Byłoby więc nierozważne chcieć poniekąd „kanonizować” widzące z Kibeho za ich życia. Jeszcze bardziej godne pożałowania byłoby wziąć je za „talizman przynoszący szczęście” (abapfumu).

 

Proszę rodziców i wychowawców, a także żyjących przyjaciół widzących z Kibeho, aby w relacjach z nimi wykazywali się powściągliwością, unikając nadawania im przesadnego znaczenia tylko dlatego, że zostały wyróżnione uznanymi objawieniami. Trzeba im pozwolić rozwijać się normalnie w ich środowisku i zająć się zwykłymi sprawami. Umiar, jaki zalecam, zmierza raczej do zapewnienia pokoju tym widzącym i zachęcenia ich do dość zdyscyplinowanego stylu życia.

 

 

KONKLUZJA

 

Bracia i Siostry w Chrystusie,

 

Czułem się w obowiązku to właśnie szczerze Wam powiedzieć o pewnych zasadniczych sprawach dotyczących objawień w Kibeho. Ich przyszłość jest odtąd wydobyta na światło dzienne.

 

Nie wierzmy, że wszystko, co pogłoski uznają za cud, rzeczywiście nim jest, tak jak nie należy wierzyć, że każda osoba podająca się za widzącego, posłańca orędzia z nieba, została natchniona przez Boga. Jezus nas ostrzega: „Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,20).

 

Dlatego oby nikt nie zaliczał się do tych ludzi, o których św. Paweł Apostoł mówi, że „zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2Tm 4,3-4).

 

Udzielam tych rad, aby w związku z objawieniami w Kibeho zachęcić do autentycznego kultu maryjnego i uchronić go przed dwuznacznością i zniekształceniem. Proszę Was, abyście ich dokładnie przestrzegali, w duchu wiary, ufności, pokory i posłuszeństwa, podążając za przykładem Dziewicy Maryi, naszego wzoru.

 

Z takimi uczuciami błagam Boga, aby obficie obdarzył Was błogosławieństwami.

 

 

Gikongoro, 29 czerwca 2001 r.

Uroczystość Świętych Piotra i Pawła

W dziewiątą rocznicę moich święceń biskupich.

 

 

Augustin MISAGO

Biskup Gikongoro

Rwanda